sobota, 19 listopada 2016

Recenzja książek I


Powiem szczerze, że nie lubię czytać książek. Nie wkręciłam się jeszcze w czytanie powieści, może dlatego że zazwyczaj trafiałam na nudne historie.
Jednak książki motywacyjne, poradniki czy właśnie takie, które pogłębiają wiedzę to coś innego. wciągają i to dość konkretnie. Fajnie jest się dowiedzieć czegoś nowego niż czytać zmyślone opowieści, które może i zwiększają wyobraźnie, ale nie wnoszą nic do życia. 



"Jesteś Cudem- 50 lekcji jak uczynić niemożliwe możliwym"- Regina Brett 

Jak sama nazwa wskazuje to zbiór lekcji, które zawierają odrębne, życiowe historyjki. W pełni motywują do tego aby być lepszym w dotychczasowym życiu. Czyta się ją lekko i szybko, jednak polecam czytać każdą lekcję z osobna, co wieczór przed snem, tak aby przeanalizować i wynieść jak najwięcej. Przyznam, że niektóre lekcje mnie nudziły i miałam wrażenie, że autorka za bardzo chce pokazać swoją rację. Jednak znowuż inne (większość) sprawiały, że zdarzało mi się lekko popłakać. Jeśli dotychczas nie słyszeliście o niej to zaznaczam, że jest to jedna z trzech części. Kolejne to: "Bóg nigdy nie mruga" i "Bóg zawsze znajdzie Ci prace". Dodaję zdjęcia spisu treści, tak aby przybliżyć wnętrze tej książki. Ogólna ocena za całokształt to: 8/10





 "Potęga podświadomości" - Joseph Murphy

 Polecam każdemu ! Dowiecie się wielu praktycznych rzeczy o własnym umyśle, o tym jak działa świadomość i podświadomość. Jedna z lepszych książek tego typu jakie przeczytałam, ale przyznam że w niektóre fakty ciężko uwierzyć i w pewnych momentach czytałam z niedowierzaniem. Dzięki niej nauczyłam się sprowadzać swoje myśli na właściwy tor i co najważniejsze odrzucać myśli niepotrzebne. Początek książki nieco mnie nudził, ale to dlatego, że już wcześniej miałam jakiekolwiek pojęcie na temat podświadomości, jednak nigdzie wcześniej nie spotkałam się z radami dotyczącymi tego, jak w pełni jej używać. 9.5/10




"The book of you" - Jamie Oliver 

Książka w bardzo ciekawej formie. Zawiera 365 mikroakcji na każdy dzień w roku. Dodatkowo po każdym miesiącu są pytania,miejsce na przemyślenia i zapisanie swoich zmian. Zawiera mikroakcje w kategoriach: jedzienie, umysł, ruch i miłość. Ma za zadanie pomóc czytelnikowi wyrobić nowe nawyki. Jest przejrzysta, uzupełniona obrazkami, a każda mikroakcja opisana jest w kilku zdaniach. Czyta się ją szybko i przyjemnie, właściwie to wracam do niej bardzo często, ale od Nowego Roku chcę przeczytać ją jeszcze raz tak jak zalecają autorzy. 10/10 




poniedziałek, 14 listopada 2016

Zmniejsz wymagania

Coraz częściej nie zauważamy tego co nas otacza. Nie doceniamy tego co mamy, a wymagamy zdecydowanie za dużo, pytanie tylko dlaczego ? Siła internetu w dzisiejszym świecie jest tak potężna, że możemy pokazać dosłownie wszystko. Najczęściej są to rzeczy przyjemne dla oczu i miłe dla umysłu. Czy zauważyliście może, że przeglądając ładne zdjęcia czujemy się "fajnie" i w pewnym sensie zapominamy o życiu codziennym ? Później jednak bez świadomości wymagamy od życia więcej niż możemy mieć, a to z kolei powoduje że czujemy się coraz częściej nieszczęśliwi. Zgadzam się z tym, że w internecie możemy zaczerpnąć inspiracji, ale czy my czasem nie robimy tego nagminnie?  Przykładem jest popularny Instagram; pełno ładnych i przyjemnych dla oczu zdjęć, dzięki którym możemy na chwilę wyłączyć się z życia codziennego i poczuć się "fajnie" oglądając najczęściej profile osób, które mają w naszych oczach niesamowite życie. Po wyłączeniu wracamy do rzeczywistości zastanawiając się nad naszym jakże szarym życiem; bo przecież ktoś ma lepiej od nas, żyje lepiej, a my właśnie musimy wracać do własnych obowiązków. Oglądając to, zapominamy o drobnostkach i chcemy mieć więcej niż w rzeczywistości możemy posiadać.

Wszystko dzieje się w naszych głowach. Dlaczego coraz rzadziej cieszymy się z błahych czynności czy rzeczy? Przecież zwykłe wyjście na spacer czy wypicie herbaty może sprawiać radość. Jedną z głównych zasad żeby cieszyć się taką prostą chwilą jest odstawienie telefonu. To on powoduje że nasz umysł przy tych prostych czynnościach jest zdekoncentrowany i nie skupia się na nich.
Skup się na czynności, którą w danej chwili wykonujesz. Spróbuj ! DZIAŁA !



czwartek, 3 listopada 2016

Czy było warto ? Trochę o mnie

Zastanawiałam się nad tym czy opisywać swoje życie i zmniejszyć obszar własnej prywatność. Stwierdziłam jednak że nie opiszę może wszystkiego dokładnie, ale z ogółu, bo przecież nie mam nic do ukrycia. Nie odczuwam też jakiejś specjalnej potrzeby zatajenia tego. Przecież wszystko jest dla ludzi, a jeśli kogoś mało to obchodzi to niech nie czyta dalej.

We wcześniejszym poście wspomniałam, że schody zaczęły się od zakończenia prowadzenia wcześniejszego bloga, tak też było, ale mam wrażenie że bardziej zaczęło się od lekcji WOS-u i niejakich prasówek oraz chęci uzyskania oceny z aktywności, a zakończenie działalności dotyczącej bloga tylko to spotęgowało ( więcej wolnego czasu na rozmyślanie ). Dlatego też zaczęłam nagminnie czytać wiadomości, a właściwie "pierdoły" pojawiające się w sieci. Rok 2014 był rokiem kiedy największym wydarzeniem było rozpoczęcie wojny na Ukrainie. Mimo że w mediach było o tym głośno od kilku miesięcy, ja zaczęłam się tym dogłębnie interesować we wrześniu 2014 roku. Na początku sporadycznie, ale w pewnym momencie przestałam to kontrolować. Oglądałam i czytałam dosłownie wszystko, spędzałam na tym kilka godzin dziennie. Był to okres kiedy praktycznie na każdym portalu było napisane, że rozpoczęła się III wojna światowa, wchodziłam w wypowiedzi ludzi, szukając usilnie zaprzeczenia, aby samą siebie uspokoić, ale jedyne co znajdowałam to nakręcających się ludzi. Rok 2014 to również rok kiedy zaczęto otwarcie mówić o organizacji ISIS. Byłam podwójnie nakręcona.... Do tego doszły myśli dotyczące mojego prywatnego życia, zaczęłam się bardzo bać tego, że moje życie będzie beznadziejne i nieudolne, że wszystko co dobre już za mną. Kumulując to wszystko doprowadziłam siebie do takiego stanu, że w pewnym momencie zastanawiałam się czy jest sens w ogóle istnieć (tak, niestety). Cholernie bałam się wszystkiego, wojny, przyszłości, życia, świata...Często zdarzało mi się płakać. Czułam się tak bezsilna, że w pewnym momencie na przerwie w szkole podeszłam do wychowawczyni, rozpłakałam się i powiedziałam, że już nie daje rady ( zupełnie nie mam pojęcia dlaczego w ogóle to zrobiłam, czułam się trochę tak jakby coś mną kierowało ). Byłam dwa razy u psychologa szkolnego na zajęciach indywidualnych. Trochę się uspokoiłam. Początek grudnia już był okej, nie myślałam aż tak intensywnie, nie śledziłam wiadomości. Później przyszedł dobry czas, kiedy to święta Bożego Narodzenia spędzałam u chłopaka w Paryżu. Zapomniałam o wszystkim, o tym co mnie tropiło i męczyło. Do pewnego momentu....7 stycznia (chyba każdy pamięta), kiedy to miał miejsce zamach na redakcje "Charlie Hebdo". Historia się powtórzyła...znów śledziłam wszystko, byłam uzależniona od wiadomości, pochłaniałam informacje o tej organizacji, o atakach, o tym co nam grozi, oglądałam wszystkie filmiki zamieszczane w internecie, poświęcałam na to każdą wolną chwilę. Byłam tak pogrążona w strachu, że praktycznie każdej nocy płakałam. Bałam się dosłownie wszystkiego. Punktem kulminacyjnym mojego załamania nerwowego było rozstanie, wtedy doprowadziłam siebie do takiego stanu, że ze strachu i z nerwów nie tylko płakałam, ale również wymiotowałam. Okropne uczucie kiedy mój umysł potrafił mnie doprowadzić do czegoś takiego, że sam organizm zaczyna na to reagować. Czułam się dosłownie "zakonserwowana". Byłam tak pogrążona, że nie potrafiłam się z tego wygrzebać. Chciałam czuć się normalnie, ale nie potrafiłam. Gdy myślałam że już jest w miarę okej, to dosłownie każda myśl doprowadzała mnie do takiego stanu, że nie chciało mi się żyć...i tak w kółko. Było to w takim stopniu potężne, że nie potrafiłam normalnie funkcjonować. Nawet dość duża ilość tabletek nie była w stanie mi pomóc.
Poszłam na terapię do psychologa i to chyba w jakimś stopniu odmieniło moje wcześniejsze życie, myślę że nawet to, którym żyłam zanim wszystko się zaczęło.

Czy było warto ? Z perspektywy czasu uważam że tak. Każde wydarzenie w życiu uczy czegoś nowego. Jestem wdzięczna, że tak to się wszystko potoczyło. Musiałam coś przeżyć, żeby spostrzec coś czego wcześniej nie zauważałam. To prawda, że nic nie dzieje się bez przyczyny !